Witaj na pokładzie! Zaloguj Rejestracja
Kanały RSS
RSS Aktualności
RSS Komentarze
RSS Forum
RSS Artykuły
RSS Zdjęcia
Matka Odra printer
Matka OdraDzień matki - święto które jest wyrazem szacunku. Leonardo da Vinci tak mówił o matce: "Czuła i łagodna matka swoich dzieci, jednocześnie okrutna i nieprzejednana macocha dla innych…"
My "ludzie Odry" mieliśmy swoją matkę, "Matkę Żeglugę". Ona była dla nas matką nad matkami, na swój sposób kochała nas tak jak tylko matka potrafi kochać swoje dzieci. A my, jej dzieci odwzajemnialiśmy matczyną miłość ciężką pracą, szacunkiem dla niej i nigdy nie pozwoliliśmy na nią powiedzieć złego słowa bo przecież ona nas karmiła, dawała bezpieczeństwo materialne, miała pieczę nad niepokornymi dziećmi którzy czasami obierali niewłaściwą drogę. Taka to była nasza "Matka Żegluga".

Okazuje się, że przed laty istniał niemalże kult rzeki Odry - została ona wyniesiona do roli " Matki Odry" co po przemyśleniach jest jak najbardziej właściwym określeniem. W przeciwieństwie do rdzennych mieszkańców Nadodrza, którzy od pokoleń żyli w symbiozie z rzeką my, ludność napływowa którym los wskazał akurat te miejsce na ziemi nigdy nie otaczaliśmy miłością tej rzeki. Owszem, był jej okazywany szacunek ale raczej ze strachu nad jej kaprysami. Odra była dla nas "zimna" niczym macocha której niejednokrotnie okazywaliśmy tylko szacunek bez odrobiny miłości. A jak kochali Odrę przed laty niechaj świadczy fragment prozy przepełnionej nutą poezji Paula Kellera, mieszkańca przedwojennego Dolnego Śląska, urodzonego 6 lipca w Miłkowicach , zmarłego 20 sierpnia 1932 r. we Wrocławiu. Jego grób zachował się do dnia dzisiejszego na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu. Oryginalny tekst "Matka Odra" przepełniony jest na swój sposób poetycką liryką i tłumacząc musiałem użyć "szorstkich sprostowań", aby zrozumieć jego przesłanie. Może i kiedyś dla nas Odra stanie się matką - przybraną, ale zawsze matką.

Matka Odra

Odra jest pośród europejskich rzek niczym wieśniaczka pośród szlachetnie urodzonych - bo nie jest tak bogata jak Łaba, bo nie jest bystra jak Wezera, bo nie jest dumna jak Ren, bo nie jest tak potężna jak Dunaj. Odra jest niczym wieśniaczka, której sukienka już od najmłodszych lat pokryta jest pyłem wapiennym i węglowym, mocną i sczerniałą dłonią przyciąga do siebie różnego rodzaju dobra. Szeroka i powolna kroczy poprzez trudy ciężkiego dnia i czasami z nastaniem zmroku pomiędzy olchami i dębami mruczy swą monotonną pieśń. Nocą zapala pojedyncze światła na powolnie płynących tratwach, rozpala małe ogniska dla milczących żeglarzy którzy odgrzewają na nich wieczorna zupę tak jak to robi dla swych mężczyzn każda wiejska kobieta. Powoli zbliża się do odrzańskiej metropolii - do Wrocławia. Tam słyszy brzmienie katedralnych dzwonów i wchłania obraz kościelnych wież w lustrze swej duszy. Wielu wesołych i szczęśliwych Wrocławian uprawia na jej grzbiecie wioślarstwo, żeglarstwo i radośnie ciesząc się zażywa w jej toni kąpieli. Matka Odra nie zabawi we Wrocławiu zbyt długo - zaledwie dwie godziny i dalej przenosi na swoim grzbiecie ciężkie ładunki pośród rozległych i żyznych pól.

Matka Odra przepływa obok Lubiąża, gdzie u brzegów stoi niegdyś słynny, można by rzec dumny klasztor w którym teraz przebywają najuboższe w kraju opuszczone i szalone dzieci. Niebawem na horyzoncie pojawiają się zielonogórskie wzgórza. Matka Odra pozwala tam na załadunek wielkich beczek białego wina, skąd wysyłane jest z etykietami znanych marek do innych regionów i w świat jako wina szlachetne a ona niczym wiekowe staruszki chichocze widząc jak to naiwni ludzie dają się oszukiwać. Później przemieszcza się wolno niczym zmęczony piechur przez marchijskie łachy i piaski i płynie bez pośpiechu niczym powracająca z targu wieśniaczka dźwigająca na plecach ciężkie tobołki. Po drodze mija przybrzeżne sosny, piaski i łąki zostawiając w tyle wielką ciszę i samotność i będąc coraz bardziej znużoną pozostawia daleko za sobą setną milę.

Stara wieśniaczka czuje się coraz bardziej zmęczona bo przemierzyła przecież szmat drogi ciągnąc i holując na swym grzbiecie niezliczone tratwy i statki, dwudziestkę dzieci huśtała na swych obolałych kolanach, wprawiała w ruch młyny, młoty i prasy, myła nogi nadrzecznym drzewom i kwiatom.

Ta cicha wieśniaczka ma przemiłe dzieci, na swój sposób odmienne: jest Bóbr, który niczym dziki człowiek przeskakuje Karkonosze w swojej nieokiełznanej młodości i żywiołowej mocy i chociaż bardzo tego żałuje wywołując tym samym wiele nieszczęść w swych nieokiełzanych nastrojach.

Jest Nysa, wielka marzycielka wędrująca obok kościołów, która wpatruje się w kamienne i dzikie klify Szczelińca w Górach Stołowych. Jest wesoło szemrząca Kaczawa, jest też dziewczynka Warta - najcichsze, najmniej urodziwe zarazem najsilniejsze dziecko Odry.

Odra z biegiem czasu staje się niczym staruszka coraz bardziej niedołężna, już płynąć dla niej jest coraz bardziej ciężko. Wkrótce dopływa do Szczecina i nagle otacza ją wielki zgiełk i hałas. Tłoczą się statki, huczą pociągi nad długim mostem, miejskie nabrzeża zdziczałe od krzyków, samochodowych trąbek, przytłaczający dźwięk statkowych syren. U brzegów stoją wielkie statki z których twardzi marynarze spluwają na nią tytoniową śliną. Majster załadunkowy narzeka: kiedy w końcu dopłyniesz ty śląski gamoniu, jak długo jeszcze będziemy czekać na twój ładunek?

A Odra milczy potulna, jest już bardzo zmęczona lecz rytm serca jeszcze odczuwalnie pulsuje tak, aby mogła pokonać ostatni odcinek jej drogi. Wchodzi do Wielkiego Zalewu. Kiedy spotka się z morzem otaczają ją gorące powitania i pozdrowienia. Och, co za świeżość, co za jasność, to jest wielkość, to jest kres jej wędrówki. Z szeroko rozpostartymi ramionami w końcu powraca z dalekiej wędrówki do domu, do bezkresnego morza.

tekst i foto: Janusz Fąfara
Komentarze
#1 | Ziomal dnia 28.05.2018 07:58
Powiem krótko Super !!!
#2 | koj dnia 28.05.2018 12:12
Panie Januszu dziękuję za ten artykuł.
#3 | Seehund dnia 28.05.2018 16:23
Panie Januszu, zadałem sobie trud znalezienia i przeczytania oryginału. Jestem pełen podziwu. Zabrakło mi tylko drwala wybijającego rytm Jej monotonnej pieśni.
#4 | Black Hawk dnia 01.06.2018 13:09
Obrońcy przyrody świętują decyzję komisarzy UE, którzy zadecydowali w zeszłym tygodniu w Brukseli, że Polska nie będzie mogła uregulować swoich rzek "ze względów ekologicznych". I tu się kończy plan rozwoju żeglugi śródlądowej w Polsce. Swoją droga prasa o tym nie wspomniała nic. Sprawa jest "z wczoraj" i jak na razie tylko ten redaktor nie bał się "podać dalej" tematu.

https://www.wsens...rodladowej
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Dzisiaj jest sobota
23 czerwca 2018 roku
Urodziny świętują:
Nikt z naszej załogi
nie ma dziś urodzin

36,541,440 odwiedzin łącznie
Użytkowników online: 0 - Gości online: 1
Łącznie użytkowników: 1,858
Najnowszy: Hannibal
Serdecznie witamy!
Kto na wachcie
Seehund01:36:13
lelo195103:12:55
leszek-w04:18:04
Greg05:10:14
zbyszek105:38:58
Hen07:18:26
wzdzis08:27:57
Apis10:12:48
Janusz Misze...22:31:34
Misiordon 1 dzień
Powered by PHP-Fusion v.7.02.07. Copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.   PRchecker.info Free counters!
Zakładanie firm w Niemczech | Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL | Aerografia | Krismods | Dysnet