Witaj na pokładzie! Zaloguj Rejestracja
Kanały RSS
RSS Aktualności
RSS Komentarze
RSS Forum
RSS Artykuły
RSS Zdjęcia
Nawigacja
Artykuły » 01.1 Statki, żegluga, armatorzy, stocznie » Holownik - muzeum ss "Ruthof / Ersekcsanad"
Holownik - muzeum ss "Ruthof / Ersekcsanad"
Swego czasu opisałem motorowy holownik - muzeum "Freundenau", który jest częścią Muzeum Żeglugi Dunajskiej (Donau - Schiffahrts - Museum) w Regensburgu (po polsku to Ratyzbona). Dzieli miejsce przy nabrzeżu z innym zabytkowym statkiem, jakim jest parowy bocznokołowiec "Ruthof/Ersekcsanad". Teraz przyszła kolej żeby również o tym drugim holowniku coś napisać.

No więc zamówił go w stoczni Christof - Ruthof - Werft w Regensburgu w lipcu 1921 roku, młody jeszcze armator Bayerischer Lloyd. Wraz z bliźniaczym holownikiem "München" miały w jakiś sposób zrównoważyć poważne straty tonażu jekie poniósł BL w pierwszej wojnie światowej. Obydwa statki otrzymały numery stoczniowe 741 i 742. Budowa "Ruthofa" przeciągnęła się o ponad pół roku. Dopiero 21 lutego 1923 odbył się chrzest i przekazanie statku armatorowi. Chrztu dokonał sam szef stoczni - Christof Ruthof. Dogłębnie wzruszony, rozbił butelkę niemieckiego szampana o burtę statku, którego armator zdecydował się nazwać jego imieniem.

"Ruthof" przeznaczony był w pierwszej linii do holowania barek na górnym i środkowym Dunaju, tzn. od Passau do Żelaznych Wrót. Tam też operował aż do wybuchu drugiej wojny światowej. W 1932 roku został przystosowany do opalania olejem ciężkim, aby w 1942 przejść z powrotem na węgiel z uwagi na deficyt paliwa płynnego. Naturalnie był "Ruthof" w służbie podczas wojny, kiedy to w południe 20 czerwca 1944 roku dopełnił się jego los. Na południowych Węgrzech koło miejscowości Ersekcsanad (1488,2 kilometr Dunaju), wszedł na minę i zatonął. Pięć osób załogi poniosło wtedy śmierć.

Dwanaście lat przeleżał wrak parowca na dnie Dunaju i dopiero w 1956 roku został wydobyty. Węgierskie przedsiębiorstwo żeglugowe MAHART zleciło stoczni Ujpest generalny remont i rekonstrukcję statku. Maszyna parowa, kotły i agregaty pomocnicze były w dobrym stanie. Remont ich nie nastręczył większych problemów i zachowano je w stanie oryginalnym, z tym że kotły zostały na powrót przystosowane do pracy na paliwo płynne. Natomiast poprzez powiększenie nadbudówek wygląd statku uległ znacznej zmianie w stosunku od tego sprzed wojny. W 1958 roku wszedł "Ruthof" do służby w MAHART otrzymując nową nazwę "Ersekcsanad". Rozpoczął tym samym drugi rozdział swojego życia.

Do połowy lat siedemdziesiątych holował pracowicie barki na Dunaju, często zawijając do rodzimego Regensburga. Ostatni rejs odbył w 1975 roku ale bez żadnej barki na holu, za to jako aktor! Zagrał rolę parowca wołżańskiego w filmie telewizyjnym "Kurier carski". Jednak koniec zbliżał się nieubłaganie. Odstawiony w Budapeszcie, czekał na zezłomowanie. W ostatnim momencie, po pokonaniu setek przeszkód natury formalnej, uratowała go grupa zapaleńców z Regensburga która szukała odpowiedniej jednostki do powstającego Muzeum Żeglugi Dunajskiej. Węgrzy wycenili parowiec jako złom na 50 000 ówczesnych marek, które z trudem ale jakoś zebrano. W październiku 1979 na holu węgierskiego holownika "Cserhat" przybył "Ersekcsanad" w dosyć opłakanym stanie najpierw do stoczni w Deggendorfie (ok. 570 km od Budapesztu). Tam odbyły się szeroko zaplanowane prace konserwacyjne, które trwały okrągły rok czasu. Dopiero po ich zakończeniu przeholowano statek do Regensburga, dalsze 80 km w górę Dunaju. Tak na marginesie warte jest odnotowania, że rejs z Budapesztu do Deggendorfu uwiecznił na taśmie filmowej team telewizji bawarskiej. Po tym widać jakie było zainteresowanie opinii publicznej całym przedsięwzięciem!

Przebudowa na statek - muzeum trwała trzy lata, w ciągu których liczna grupa miłośników starego parowca przepracowała przy nim tysiące godzin w czynie społecznym! Wreszcie 10 maja 1983 roku bawarski minister oświaty i kultury prof. Hans Maier otwarł Muzeum Żeglugi Dunajskiej, którego głównym eksponatem został holownik parowy o podwójnej nazwie - "Ruthof / Ersekcsanad". Dla statku otwarł sie trzeci rozdział życia.

A teraz wracając do samego parowca. Pomimo znacznej długości i szerokości, sprawiał wrażenie statku bardzo delikatnej budowy z wyważoną , proporcjonalną sylwetką. Został specjalnie skonstruowany do specyficznej żeglugi na Dunaju i uchodził za bardzo udany. Przy wymiarach 60 x 8 m i przy zapasie 20 t węgla, szedł tylko 1 m głęboko. Maszyna parowa o mocy 800 KM, obydwa kotły parowe o powierzchni grzewczej po 300 m2 oraz przegrzewacze pary po 80 m2, zostały wyprodukowane w macierzystych zakładach budowy maszyn (i stoczni) Ruthofa w Mainz - Kastel nad Renem. Stocznia Christof Ruthof w Regensburgu była jakby Zakładem nr. 2, gdzie budowane były statki przeznaczone do eksploatacji na Dunaju. Wszystkie parowe urządzenia pomocnicze "Ruthofa" takie jak windy kotwiczne, holownicza, wspomaganie maszyny sterowej czy napęd generatora, były specjalnego systemu, opracowane i wprowadzone do produkcji tylko przez zakłady Ruthofa. Pomieszczenia załogi miał "Ruthof", jak na owe czasy bardzo nowocześnie i funkcjonalnie urządzone. We wszystkich było oświetlenie elektryczne jak również ogrzewanie parowe i instalacja wodna. Do wyposażenia kuchni należała chłodnia, a załoga mogła brać prysznic w obszernej łaźni.

Chciałbym zaprosić teraz na krótki rekonesans po pomieszczeniach przebudowanego na statek - muzeum parowca. W dużej, dziobowej sali wystawowej, gdzie kiedyś na prawo i na lewo od wąskiego przejścia mieściły się kajuty części załogi, ukazana jest historia żeglugi na Dunaju. Liczne, starannie wykonane modele statków zdobią szklane gabloty - od dłubanki i tratwy do nowoczesnych zestawów pchanych. Na szotach rozwieszone są tablice firmowe różnych stoczni budujących statki na Dunaj. Następnym pomieszczeniem jest dawny zbiornik paliwa płynnego. Na środku stoi model "Ruthofa" wykonany przez kapitana Maxa Klingera, byłego członka załogi, który przeżył wejście parowca na minę w 1944 roku. Jak to w typowym zbiorniku paliwa ciężkiego zwraca uwagę plątanina rur grzewczych pod nogami. Następnym przedziałem jest dziobowa kotłownia z doskonale zachowanym oryginalnym kotłem typu szkockiego. Cała armatura opisana jeszcze po węgiersku! Poprzez bulaje można obejrzeć koło łopatkowe. Z dziobowej kotłowni wchodzi się do serca statku, czyli maszynowni. I tutaj trzeba porządnie schylić głowę żeby nie rozbić jej o gruby wał napędowy koła łopatkowego. Potężna, ukośnie leżąca, dwucylindrowa maszyna parowa podwójnego rozprężania robi na każdym wrażenie i do tego cały jej osprzęt z oryginalnym telegrafem maszynowym! Kto chce przeżyć atmosferę tamtych lat, to przez wrzucenie monety do automatu na szocie usłyszy życie maszynowni parowej: syk pary, ruch tłoków, dzwonek telegrafu. W rufowej kotłowni można zobaczyć otwarty kocioł z widocznym mnóstwem rur. Kto ciekawszy może tam nawet włożyć głowę. Trzeba sobie wyobrazić co musieli przeżywać ówcześni palacze, kiedy do odszlakowania zmuszeni byli wpełzać do ciepłego jeszcze wnętrza! Poprzez rufowy zbiornik paliwa ciężkiego przechodzimy do tylnych pomieszczeń wystawowych. Kiedyś były tu również kabiny załogi rozdzielone wąskim przejściem. W oryginalnym stanie zachowano jedynie kajutę dwóch palaczy. Ciekawym eksponatem jest stalaktyt (Tropfstein), który służył do filtrowania wody z Dunaju. Był praktycznie niezastąpiony i na wszystkich statkach tego rejonu obowiązkiem. Podobnie jak na dziobie tak i tutaj liczne witryny pełne są modeli historycznych statków różnych dunajskich armatorów. Szczególną uwagę warto zwrócić na model pchacza "Uhu" (puchacz) z trzema barkami do przewozu paliw płynnych. "Uhu" był pierwszym pchaczem w Europie i Bayerischer Lloyd już ok.1930 roku testował nim możliwości pchania na Dunaju. Do tego "Uhu" wyposażony był w innowacyjne, pierwsze w historii pędniki Voitha Schneidera. Być może było wtedy na to wszystko jeszcze za wcześnie, bo ani system pchania ani pędniki nowego typu nie zdały egzaminu. Zdobyto jednak szereg doświadczeń, które zaowocowały w niedalekiej przyszłości.

Znalazłwszy się znowóż na pokładzie trzeba koniecznie zerknąć do kuchni statkowej, mieszczącej się w lewoburtowym tamborze koła łopatkowego. Zachowana jest w jak najbardziej oryginalnym stanie. Tutaj kucharka przygotowywała posiłki dla ok. 20 osób, mając do dyspozycji gorącą wodę i chłodnię prowiantową. Notabene, pokaźnych rozmiarów piec kuchenny jest do dziś w pełni sprawny technicznie. W prawym tamborze, w dawnej mesie załogowej można nabyć różne materiały dotyczące żeglugi na Dunaju i żeglugi śródlądowej w ogóle.

Sterówka "Ruthofa" wygląda dość spartańsko. Poza podwójnym kołem do sterowania ręcznego i nieco mniejszym do sterowania ze wspomaganiem parowym, nie ma nic. Nic dziwnego, obydwa wysokie na 8 m kominy zasłaniały skutecznie widok. Manewry odbywały się ze skrzydeł mostka gdzie znajdowały się telegrafy maszynowe, rury głosowe i elementy sterowania windą holowniczą.

A oto dane techniczne parowego holownika dunajskiego "Ruthof":

Długość...................................................................................61,55 m
Szerokość.................................................................................7,90 / 16,60 m
Wysokość (Fixpunkt).................................................................6,20 m
Zanurzenie (z 20 t węgla)............................................................1,00 m
Wysokość kominów...................................................................8,00 m
Ukośnie leżąca, dwucylindrowa maszyna parowa podwójnego rozprężania
Moc.......................................................................................800 PS
Cylinder wysokiego ciśnienia śr. / ciśn.......................................700 mm / 12 bar
Cylinder niskiego ciśnienia śr. / ciśn.........................................1300 mm / 1,5 bar
Temperatura pary wylotowej użyta była do podgrzewania wody kotłowej do 60°C
Dwa kotły typu szkockiego (Einender) o pow. grzewczej po 815 m2 i dwa przegrzewacze po 80 m2
Para przegrzna o temp. 300°C i ciśnieniu 12 bar
Ta sama para służyła do napędu windy kotwicznej, maszyny sterowej, windy holowniczej i generatora prądu
Zużycie węgla przy pełnym obciążeniu.......1000 kg / h, z tego 800 kg do napędu głównego
Zużycie paliwa ciężkiego przy pełnym obciążeniu.......540 kg / h, z tego 475 kg do napędu głównego
Koło łopatkowe (z mimośrodem)................................................7 dwuczęściowych łopatek
Obroty koła łopatkowego...........................................................30 - 40 obr / min
Załoga.....................................................................................ok. 25 ludzi




Na koniec chciałbym opowiedzieć o owym tragicznym zatonięciu "Ruthofa" na minie 20 czerwca 1944 roku.

Od wiosny 1944 holował "Ruthof" barki między bułgarskim portem Russe a Turnu Severin w Rumunii. Jego załoga składała się wtedy z kapitana, dwóch sterników, bosmana, dwóch marynarzy, chłopca okrętowego, dwóch mechaników, sześciu palaczy, płatniczego, kucharki i jej pomocnicy. Białe niegdyś nadbudówki pomalowano na kolor szary, a burty i dach sterówki pokryto płytami pancernymi.

Na początku czerwca statek otrzymał rozkaz płynięcia do stoczni w Korneuburgu w Austrii, mając na holu sześć barek. Owego feralnego 20 czerwca 1944, pociąg holowniczy wyruszył o 12.00 rano z postoju nocnego w węgierskim Baja i godzinę później osiągnął miejscowość Ersekcsanad. Właśnie mijano wrak wystającego z wody statku "Nora" armatora COMOS i większość załogi przyglądała się temu smutnemu widokowi, gdy kadłubem holownika targnęła potężna eksplozja. Prawie wszystkich co byli na pokładzie wyrzuciło w powietrze i miał szczęście ten co wylądował bezpośrednio w wodzie nie zahaczając o jakieś części statku. Mimo to uratowani członkowie załogi "Ruthofa" mieli poparzenia, rany odłamkowe, połamane kości a wszyscy byli w szoku. Wyłowiły ich z wody niemieckie kutry szturmowe i przekazały do szpitala w Baja. Ci co nie byli na pokładzie ponieśli śmierć: trzy osoby z zalogi maszynowej, kucharka i płatnik.

Mirek Rajski
Komentarze
#1 | Teos dnia 18.02.2011 17:51
Mirku, jak zwykle u Ciebie profesjonalny, bardzo ciekawie napisany artykuł. Serdecznie dziękuje. Może Bozia kiedyś da odwiedzić Regensburg - na pewno będę wiedział gdzie skierować swoje kroki ;-)
#2 | januszbn dnia 19.02.2011 00:08
Dzięki wielkie za tak interesujący artukuł. Zawsze przy takiej okazji pojawia się pytanie, stwierdzenie - kur ... cze, a unas wszystko poszło na żyletki.
Pozdrawiam
#3 | miroslaw rajski dnia 20.02.2011 21:10
Bardzo dziękuję obydwu panom za słowa uznania, a będąc przy głosie chciałbym jeszcze coś dopisać o macierzystej stoczni statku - muzeum czyli zakładom "Christof Ruthof" z Mainz - Kastel nad Renem.
Założona została w 1871 roku budujac z początku statki drewniane. W 1884 zwodowano pierwszy statek stalowy. Interesy musiały iść nieźle skoro w 1892 roku otwarto Zakład Nr.2 w Regensburgu nad Dunajem. Tysięczne wodowanie świętowano w Mainz - Kastel w 1929, był to szybki parowiec reński "Mainz", dzisiejszy statek - muzeum "Mannheim", zob: http://www.zegluga.wroclaw.pl/articles.php?article_id=323
Stocznia istniała do 1976 roku, kiedy z uwagi na drastyczny spadek zamówień ogłosiła upadłość. W tym samym mniej więcej czasie zamknięto wydział zamiejscowy w Regensburgu, sprzedając cały majątek na licytacji: od dźwigu stoczniowego po wiertarkę.
W ciągu prawie stu lat istnienia zbudowano w obydwu zakładach Ruthofa ponad 1500 statków, a słynniejsze z nich to: bocznokołowiec "Goethe", "Stadt Überlingen" - największy parowiec na Jeziorze Bodeńskim, "Wasserbüffel" - pierwszy w pełni funkcjonujacy pchacz w Europie, reński pasażer "Wappen von Köln", czy kabinowce "Britannia" i "Alemania". Jedna trzecia statków przeznaczona była na eksport.
Teraz coś z innej beczki. Regensburg, macierzysty port statku - muzeum "Ruthof / Ersekcsanad" wart jest odwiedzenia! Niezniszczona wojną starówka z imponującą katedrą św. Piotra, wpisana jest na listę światowego dziedzictwa kultury. Sama katedra jest największą gotycką świątynią w południowych Niemczech, a kardynałem był w niej Josef Ratzinger czyli obecny papież Benedykt XVI. Przy katedrze istnieje znany w całych Niemczech chór chlopięcy - Regensburger Domspatzen, którego dyrygentem był swego czasu biskup Georg Ratzinger, starszy brat papieża Benedykta.
Osobiście wybieram się do Regensburga już od dość dawna, powiedzmy jak sójka za morze, ale może kiedyś klapnie!
Portal katedry regensburskiej można zobaczyć tutaj: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/03/Regensburg_Dom_160910.jpg
#4 | Marek Zawadka dnia 20.02.2011 21:18
Będę w Ratyzbonie za tydzień, niestety, tak samo jak w Duisburgu statków nie będzie można zwiedzać. Bodajże od kwietnia są dostępne. a co do tekstu, że u nas poszło na żyletki...
Ja nie mogę przeboleć co za (tu epitet) wyraził zgodę na to, żeby ORP Sęp został zezłomowany. Tak by się prosiło by bliźniak ORP Orzeł - zbudowany w oparciu o polskie plany był okrętem muzeum. Zresztą, po wizycie w Duisburgu i kilku muzeach w Zagłebiu Ruhry muszę przyznać, że niby jesteśmy narodem uwielbiającym historię. Z akcentem na niby.
#5 | miroslaw rajski dnia 20.02.2011 21:46
Niestety, Panie Adamie. Mam przed sobą prospekt muzeum w Regensburgu i czynne jest rownież od kwietnia (do października). Szkoda, może innym razem uda się Panu odwiedzić "Ruthofa". Ale stare miasto z katedrą stoi otworem!! Co do piwa to polecam doskonały i mój ulubiony monachijski Hacker - Pschorr! U nas w Szwabii niedostępny.
Pozdrawiam, M.Rajski
#6 | Seehund dnia 20.02.2011 21:55
Panie Mirku, pozwolę sobie na małą korektę. Według mojej wiedzy bocznokołowiec "Goethe" został zbudowany w 1913 roku przez Koelner Sachsenberg-Werft. W 1945 zatopiony, w 1949 wydobyty, a w latach 1951/52 przywrócony żegludze przez Ruthof-Werfft z Mainz Kastel.
Pozdrawiam. Seehund.
#7 | miroslaw rajski dnia 20.02.2011 22:08
Przepraszam mój błąd, czegoś się nie doczytałem. "Goethe" po wojnie został rzeczywiście przez stocznię Ruthof tylko wyremontowany. Dzięki za sprostowanie.
#8 | Hummel-Ruthof dnia 20.07.2018 17:00
The tugboat "Ruthof" was baptized by Christof Ruthof's son Josef, promoter of the Bayerischer Lloyd shipping company. His father Christof had died May 5, 1920. The ship was actually baptized by Josef Ruthof's wife Katharina February 2, 1923.
#9 | miroslaw rajski dnia 24.07.2018 09:57
Kto przetłumaczy? (Wer übersetzt?).
#10 | miroslaw rajski dnia 27.07.2018 12:12
No więc pan @ Hummel - Ruthof dołożył niezwykłe cenne spostrzeżenie odnośnie chrztu holownika w dniu 21 lutego 1923 roku. Otóż ojcem chrzestnym statku został nie Christof Ruthof, który zmarł 5 maja 1920 roku, a jego syn i następca Josef Ruthof. Chrztu dokonała małżonka Josefa Katharina.
Serdecznie dziękujemy za sprostowanie Smile

Korzystając z okazji załączam ztare zdjęcie z chrztu Ruthofa w ten zimowy dzień 1923 roku:

abload.de/img/nr196nd38.jpg
#11 | marek56 dnia 27.07.2018 14:35
To znaczy kto dokonał chrztu ? Josef Ruthof czy jego żona Katharina ? A może razem ? rodzice chrzestni ? Pytam, bo w dalszym ciągu nie rozumiem Smile
#12 | miroslaw rajski dnia 28.07.2018 17:56
Ja też nie za bardzo. Ale jak to mawiała nieodżałowanej pamięci Szprycha, nasza Pani profesor od matematyki: "nie musisz rozumieć, bylebyś wiedział".
Już podczas wertowania monografi holownika "Ruthof" (wtedy) natknąłem się na wzmiankę, że pani Katharina Ruthof wzięła czynny udział w chrzcie statku - chociaż ojcem chrzestnym był oficjalnie jej mąż. Wedłg mnie mogło być tak, że w ostatniej chwili wyrawła małżonkowi butelkę szmpana z ręki i sama rozbiła o burtę statku. Może był dla niej za powolny? Musiała to być kobieta z werwą!
W każdym bądź razie można spokojnie powiedzieć, że holownik - muzeum "Ruthof/Ersekcsanad" miał rzeczywiście rodziców chrzestnych!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wspieramy
tzs

Dzisiaj jest poniedziałek
22 października 2018 roku
Urodziny świętują:
kapusta
Wszystkiego najlepszego!

37,021,275 odwiedzin łącznie
Użytkowników online: 0 - Gości online: 3
Łącznie użytkowników: 1,896
Najnowszy: SMAGLINSKI
Serdecznie witamy!
Powered by PHP-Fusion v.7.02.07. Copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.   PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL | Aerografia | Krismods | Dysnet