Witaj na pokładzie! Zaloguj Rejestracja
Kanały RSS
RSS Aktualności
RSS Komentarze
RSS Forum
RSS Artykuły
RSS Zdjęcia
Nawigacja
Artykuły » 11. Materiały dydaktyczne » Ratujmy zasoby wody
Ratujmy zasoby wody
Jednym z najbardziej newralgicznych problemów współczesnego świata jest problem wody. Wody w ujęciu kompleksowym, od źródła do oczyszczalni ścieków. Wody jako środka transportu, jako problemu naukowego i gospodarczego we wszystkich możliwych zastosowaniach. Wody czystej, pitnej, koniecznej do życia - której jest coraz mniej. I której znaczenie strategiczne wzrasta tym bardziej, im częściej jej brakuje.

Potencjał wodny Polski
(1, 3, 4)
Polska należy do krajów o małych zasobach wodnych. Średni roczny odpływ wód powierzchniowych, łącznie z dopływami z zagranicy, w latach 1951-2005 wyniósł 63 km3. W przeliczeniu na jednego mieszkańca daje to roczny zasób wód około 1,6 dam3 (1 dam3 = 1000 m3).
W krajach europejskich przeciętne zasoby wód powierzchniowych (odpływy) szacowane są na 4,6 dam3/rok na jednego mieszkańca. Jest to średnio prawie 3 razy więcej wody rocznie na każdego mieszkańca niż w Polsce.
Zasoby te cechuje duża zmienność sezonowa i nierównomierność rozmieszczenia terytorialnego. Zbiorniki retencyjne mają znikomą pojemność. Mogą one zatrzymać tylko 6% rocznego dopływu wód w Polsce, co nie zapewnia koniecznej ochrony wody przed okresowymi nadmiarami (powodzie), jak też deficytami wody (susze):
* Opady roczne w mm na obszarze Polski wahają się w granicach od 630 do 670 mm/rok, łączne zasoby wodne są coraz mniejsze.
* Łączny pobór wody stale maleje.
* Ze źródeł podziemnych (studnie głębinowe) stale pobieramy około 1700 mln m3. Stanowi to około 15% rocznego poboru wody w Polsce. To mało, ale są realne możliwości poprawy tego bilansu wodnego.
* Na cele spożywcze i pitne zużywa się coraz mniej wody wodociągowej: 2500 mln m3 w roku 1995 oraz 2200 mln m3 w roku 2004.
Spadek zużycia pitnej wody wodociągowej jest uzupełniany stałym wzrostem konsumpcji wody mineralnej i innych napojów butelkowanych.
* Zasoby eksploatacyjne wód podziemnych (studnie głębinowe) są coraz większe (nowe poszukiwania) i wzrastają od wartości 15 400 mln m3 w roku 1995, do wartości 17 000 mln m3 w roku 2004.
* Główne ich zasoby znajdują się w następujących utworach geologicznych:
- czwartorzędowych, około 11 000 mln m3, tj. 66%,
- trzeciorzędowych, około 1700 mln m3, tj. 10%,
- kredowych, około 2200 mln m3, tj. 13%,
- starszych, około 1700 mln m3, tj. 10% zasobów.
Są to znakomitej jakości wody pitne, klasy Ia i Ib (najwyższe).

Stan czystości polskich rzek i jezior kontrolowanych
Ogólnie stan czystości rzek jest bardzo zły. Wód o klasie czystości I (najwyższej) jest łącznie około 7%, klasy II (średniej) jest około 34% i III (niskiej) jest najwięcej - blisko 40%. Wód nadmiernie zanieczyszczonych mamy około 20% (stale maleje).
Stan wód według kryterium bakteriologicznego jest przerażający. Wody o klasie I stanowią 0%, o klasie II (średniej) - 6,3%, wód klasy III (niskiej jakości) jest 53% oraz wód klasy IV (nienadającej się do użytkowania) jest aż 42%.
Odra jest brudniejsza od Wisły. Najczystszy jest Dunajec. Jedynym większym jeziorem w I klasie czystości wód na 120 badanych jest jezioro Izisko (woj. zachodniopomorskie): 490 km2 powierzchni, 63 milionów m3 objętości, maksymalna głębokość 42 m. Stanowi to 6% objętości stale badanych jezior.

Zużycie wody w gospodarstwach domowych
Długość sieci wodociągowej w latach 1990-2004 zwiększyła się przeszło 2,5-krotnie (aktualnie około 270 tys. km), ponadto:
* Długość sieci kanalizacyjnej zwiększyła się w tym czasie 2,6-krotnie (aktualnie około 140 tys. km). Jest to zaskakująco mało.
* Zużycie wody z wodociągów istotnie zmalało z około 2000 mln m3 (1990 r.) do 1300 mln m3 (2004 r.). Zasadniczy powód: coraz droższa woda!
* Z tego na wsi zużycie wody w tych latach minimalnie wzrosło i wynosi aktualnie około 350 mln m3 rocznie (2004 r.).
* Roczne zużycie wody z wodociągów w gospodarstwach domowych, w m3 na jednego mieszkańca wynosi średnio ok. 40 m3 w miastach i 20 m3 na wsiach.

Sytuacja wodna w Polsce na tle Europy Zachodniej
(1, 2)
Generalna ocena dotycząca ilości i jakości polskich wód jest niezadowalająca. Wody jest mało, jest bardzo zanieczyszczona mechanicznie, fizyko-chemicznie i bakteriologicznie (bakterie coli). Pobór wody stale maleje (z 14 300 mln m3 w 1990 r. do 11 000 mln m3 w roku 2004, co stanowi zmniejszenie aż o blisko 30% na przestrzeni ostatnich 14 lat). Aktualnie całkowity pobór wody w Polsce jest 3 razy mniejszy niż we Francji, 4-krotnie mniejszy niż w Hiszpanii i Niemczech oraz 5-krotnie mniejszy niż we Włoszech.
W Polsce tylko 51% ludności obsługiwane jest przez komunalne oczyszczalnie ścieków, z czego 4% stanowią oczyszczalnie mechaniczne, 32% oczyszczalnie biologiczne i tylko 16% oczyszczalnie z podwyższonym usuwaniem biogenów. Jest to jeden z najgorszych rezultatów w Europie. Za nami są tylko Grecja (10%), Hiszpania (4%) oraz Węgry (3%). Przodują w Europie: Szwedzi (87%), Niemcy (84%), Dania (84%), Finlandia (80%), Holandia (79%).

Diagnoza
Ustawa Prawo wodne przyjęta przez Sejm jest zła, powinna być niezwłocznie zmodyfikowana i zaostrzająca rygory jakościowe wody oraz zabezpieczająca nasze wodne interesy narodowe na przyszłość:
* Zasoby wody pitnej winny być niezbywalną własnością Narodu i nie wolno ich obecnie ani w przyszłości "prywatyzować" i sprzedawać - jak to już wielokrotnie czyniono w Polsce z uzdrowiskami, z najcenniejszymi wodami mineralnymi (Nałęczów, Żywiec). Gminy winny stanowić nadzór właścicielski nad wszystkimi zasobami przyrodniczymi w imieniu Skarbu Państwa i Narodu.
* Woda będzie wkrótce cenniejsza od złota. Bez złota można żyć, a bez wody nie. Jej zasoby są najcenniejsze! Woda już jest w świecie (Turcja, Izrael, kraje arabskie) i wkrótce będzie w Europie - towarem strategicznym jak surowce energetyczne i kruszce.
* Jakość wody w Polsce się poprawia. Jest to skutek własnych krajowych inwestycji od 1989-1999 roku. Corocznie oddawano w tym czasie około 200-300 oczyszczalni ścieków.
Od kilku lat, kiedy w nurt finansowania "włączyły się" tzw. środki unijne (fundusz ISPA), sytuacja radykalnie się pogorszyła. Od 1999 r. oddano jedną dużą oczyszczalnię ścieków w Olsztynie. W rzeczywistości projekt pt. "Modernizacja miejskiej oczyszczalni ścieków w Olsztynie" o wartości blisko 13 mln zł został w 97% sfinansowany ze środków polskich i tylko 3% kosztów sfinansowała UE w ramach programu ISPA. Łącznie wyniosło to tylko 377 tys. 232 zł! Przy takiej "pomocy" UE zamiast oczekiwanego, szybkiego postępu w gospodarce wodnej - cofamy się już od kilku lat (4, 5). W wyniku tego nie będzie żadnej istotnej poprawy jakości wód powierzchniowych, a także pogorszy się jakość wód podziemnych.
* Koniecznością jest zwiększenie zagospodarowania objętości wody ze średniego rocznego odpływu z terytorium Polski. Musimy zatrzymać wodę w zbiornikach powierzchniowych i zagospodarować ją przynajmniej w 15%, jak średnio czynią to w Europie Zachodniej. Są kraje UE, które magazynują w zbiornikach retencyjnych 25-35% rocznego odpływu.
* Dlatego też winien zostać pilnie opracowany, sfinansowany z budżetu państwa (a nie ze środków samorządowych - bo to nie jest program lokalny, lecz narodowy) i uruchomiony jak najszybciej "Program małej retencji i wielofunkcyjnych dużych zbiorników wodnych w Polsce" (m.in. nieskończone, skandaliczne inwestycje w Świnnej Porębie na rzece Skawie), "Program Wisła", "Program Odra" (Racibórz, Wrocław, Krempna Myscowa, Wielowieś Klasztorna i wiele innych) (1).
* Należy koniecznie przywrócić żeglowność szlakom śródlądowym jako alternatywny, tani środek transportu śródlądowego na kierunku zachód-wschód (Niemcy - Białoruś) oraz północ-południe (Kanał Augustowski, Kanał Mazurski, Szlak Wielkich Jezior do wyjścia na Zatokę Gdańską przez rzekę Łynę i Pregołę) (1).
* Stan kontrolowanych przez państwo prawie 3000 różnych urządzeń i budowli wodnych jest bardzo zły, prawie 100 zagraża katastrofą budowlaną (zapory wodne, obwałowania, zbiorniki wodne). Wymaga to dużych nakładów ze strony budżetu państwa, a nie gmin, bo nie są to sprawy lokalne. Aż 30% łącznej długości obwałowań należy pilnie zmodernizować.
* Bezpieczeństwo przeciwpowodziowe kraju nie może być dłużej traktowane jak przypadek losowy. Deficyt wody pitnej jest coraz bardziej odczuwany na wsiach.
* Najmniejsze zasoby wody występu ją w rejonach: warszawskim, łódzkim, krakowskim, śląskim, wrocławskim i wielkopolskim.
* Koniecznie większe znaczenie winny mieć inwestycje w oczyszczalnie ścieków, w stosunku do wodociągów (które są bardzo dochodowe i praktycznie sprzedane). Zysk z wody idzie do prywatnych właścicieli, którzy nie mają obowiązku inwestowania w oczyszczalnie ścieków. To skutki katastrofalnej polityki wszystkich rządów III RP, by infrastrukturę gminną prywatyzować i sprzedawać.
* Zagraniczne państwowe i prywatne firmy wykupiły co lepsze, dochodowe zakłady komunalne, by państwu zostawić do załatwienia najtrudniejsze problemy wodne.
* Mamy najgorszy w Europie wskaźnik ludności korzystającej z komunalnych oczyszczalni ścieków: tylko około 50%, podczas gdy w rozwiniętych krajach Europy jest on bliski 100%.
* Straty z powodu cyklicznych, corocznych powodzi szacowane są na 1-2% PKB. Jest to ogromna kwota, odpowiadająca 5-letnim nakładom na naukę czy rocznym nakładom na rolnictwo.
* Zupełnie zaniechano w Polsce prac melioracyjnych.

Wnioski końcowe
Z konieczności ograniczona analiza i ocena stanu gospodarki wodnej w Polsce wskazuje na jej zatrważający stan. Wody pitnej brakuje, jest w coraz gorszym stanie; państwowe wodociągi sprzedano; kanalizacja jest w skandalicznym stanie. Powodzie powtarzają się niemal corocznie. Straty są gigantyczne. Nikt za nic nie odpowiada. Wszystko tłumaczy się brakiem pieniędzy.
Pieniądze są, ale marnotrawione. Podpisaliśmy różne zobowiązania międzynarodowe i unijne, które nie są wykonywane i są nie do zrealizowania w przyjętych terminach. Są to między innymi "Ramowa Dyrektywa Ściekowa" i "Ramowa Dyrektywa Wodna" Unii Europejskiej (2). Szacowane koszty na ich realizację to prawie 100 mld zł do roku 2015. Do dziś UE "przeznaczyła" na ten cel niecałe 10 mld zł. To kropla w morzu potrzeb.
Pogarsza się w związku z tym bezpieczeństwo żywnościowe i zdrowotne Polski i Polaków.

Co robić?
Przede wszystkim uświadomić sobie skalę i rangę problemu. Bezpieczeństwo wodne Polski - związane z bezpieczeństwem żywnościowym, zdrowotnym, mieszkaniowymi, energetycznym i zatrudnieniowym - stanowi jeden z najważniejszych, niezbywalnych obowiązków rządzących wobec Narodu. Aktualnie staje się to problemem nr 1 w świecie!
Ale kolejne ekipy rządowe nie chcą się zajmować tymi sprawami. Ma to załatwić niewidzialna ręka rynku. A tak się nie stanie.
Dlatego należy:
* Ocenić zasoby wodne i dokonać przeglądu stanu gospodarki wodnej w każdej gminie, powiecie i województwie - aby przeprowadzić ich łączną analizę na szczeblu krajowym. Może tego dokonać tylko kompleksowa ocena samorządowa - oddolna - a nie, jak dotychczas, odwrotne postępowanie (6).
* Zlikwidować niepotrzebne ministerstwa, urzędy centralne i modne fundacje państwowe - powodujące wzajemny paraliż decyzyjny i marnotrawiące ogromne środki publiczne w tym obszarze.
* Wszystkie te sprawy oddać do dyspozycji jednego urzędu gospodarki wodnej oraz władz samorządowych, zabezpieczając na ten cel środki z budżetu (a nie środki Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który nie jest w stanie sfinansować tej rangi zadań strategicznych dla bytu państwa i Narodu).
* Po zinwentaryzowaniu stanu istniejącego i potrzeb ustalić ich hierarchię, zakres prac, koszty i terminarz - aby na tej podstawie powstał "Narodowy Plan Rozwoju Gospodarki Wodnej", który musi zaistnieć, bo inaczej nie rozwiąże się tego problemu.
Tak przygotowany program działań winien stanowić jedno z zadań drugiego już "Narodowego Planu Rozwoju Polski na lata 2007-2013" (7, 8).
Na ten cel winny się znaleźć środki unijne, w wysokości minimum 75% wartości inwestycji - bo to nam gwarantowali "negocjatorzy" oraz UE, obiecankami zachęcając nas do wstąpienia do wspólnoty.
Unia Europejska i jej gremia decyzyjne muszą sobie uświadomić fakt, że Polska jako zaniedbany kraj o gigantycznych możliwościach - oczekuje takiego właśnie wsparcia decyzyjnego i finansowego, jakie sama Unia otrzymała od USA w ramach "Planu Marshalla". To nie może być jałmużna z własnej składki do UE.
Tylko nowy "Plan Rozwoju Społeczno-Gospodarczego" dla nowo przyjętych państw dziesiątki jest w stanie szybko i skutecznie rozwiązać nasze problemy.
Nie rozwiąże ich, przyjęty przez poprzedni rząd, nieznany społeczeństwu, tzw. II Narodowy Plan Rozwoju Polski na lata 2007-2013 - który uwzględnia tylko namiastkę naszych potrzeb; zaprzecza naszym nieograniczonym możliwościom rozwoju.
To nie jest żaden "Narodowy Plan Rozwoju Polski", w tym m.in. gospodarki wodnej. To jest plan UE dla Polski, który powinien zostać w całości odrzucony jako niezgodny z naszym interesem narodowym i rzeczywistymi potrzebami (8).

prof. Jacek Zimny - wykład jest publikacją z archiwum "Naszego Dziennika"


Literatura
1. Materiały Kancelarii Sejmu, 2000-2005 r., Warszawa.
2. Dokumenty Traktatu Akcesyjnego i Dyrektywy Wodno-Ściekowe, UE, Bruksela.
3. Dane statystyczne GUS. 2002-2005, GUS, Warszawa.
4. J. Sokołowski, J. Zimny: Program ISPA od 2000 r. - Iluzja pomocy, "Nasz Dziennik", 14.01.2004, nr 11.
5. J. Sokołowski, J. Zimny: Program ISPA od 2000 r. - Wielki Skandal, "Nasz Dziennik", 21.01.2004, nr 17.
6. R.H. Kozłowski, J. Sokołowski, J. Śledziewska, J. Zimny: Odrodzenie Polski przez powrót do narodowej mentalności, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2004.
7. Projekt Ustawy o Narodowym Planie Rozwoju wraz z projektami podstawowych aktów wykonawczych (Druk Sejmowy nr 2226) z dnia 16.11.2003.
8. Założenia Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-2013, opracowanie: Międzyresortowy Zespół ds. przygotowania NPR na lata 2007-2013; zatwierdzone przez Radę Ministrów dnia 27.04.2004 r.
Komentarze
#1 | Piotrzw dnia 17.02.2008 13:47
Witam !
Trudno zgadzać czy nie zgadzać się; z wnioskami, co robić, z prof. J Zimnym. Problem, wg. mnie , polega na tym, że kolejne rządy zaczynają "inwentaryzować problemy" ... już dawno zinwentaryzowane. Patrz, programy dla Odry i Wisły. Budowa w Malczycach, tak niewiele brakuje, a jak istotnie poprawiła by sytuację. A dramat ..."Wisły"! Kilka lat (2-3 lata) temu, Wisła w rejonie Warszawy (między mostami), tak "wyschła", że można ją było "przeskoczyć" no ... z nie wielką przesadą. A kolejni fachowcy miej więcej co cztery lata (od 1989 r.) "inwentaryzują problemy"
Jakie wnioski ? I co robić ?
#2 | przylodz dnia 17.02.2008 20:42
Kolejnym rządom zależy zwykle na poparciu wyborczym. Kiedy już jakaś partia zdobędzie władzę za pomocą czczych obietnic, stara się przetrwać do następnego sezonu wyborczego, by po raz kolejny naobiecywać i tak się jakoś kręci... Panta Rey!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wspieramy
tzs

Dzisiaj jest wtorek
14 sierpnia 2018 roku
Urodziny świętują:
Nikt z naszej załogi
nie ma dziś urodzin

36,690,590 odwiedzin łącznie
Użytkowników online: 0 - Gości online: 1
Łącznie użytkowników: 1,866
Najnowszy: Anna
Serdecznie witamy!
Powered by PHP-Fusion v.7.02.07. Copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.   PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL | Aerografia | Krismods | Dysnet