Witaj na pokładzie! Zaloguj Rejestracja
Kanały RSS
RSS Aktualności
RSS Komentarze
RSS Forum
RSS Artykuły
RSS Zdjęcia
Nawigacja
Artykuły » 01.2 Szlaki żeglowne, porty i budowle wodne » Trójkąt Trzech Cesarzy
Trójkąt Trzech Cesarzy
Kolega Janusz Fąfara w swym artykule o Przemszy dotknął bardzo ciekawego, chociaż dawno zapomnianego tematu Trójkąta Trzech Cesarzy. A że nazbierało sie trochę materiału ilustracyjnego, więc warto co nieco o tym napisać. Cóż to takiego Trójkąt Trzech Cesarzy? Jeszcze 90 lat temu w miejscu gdzie łączyły się Czarna i Biała Prrzemsza zbiegały się granice trzech zaborów Polski. Od północnego zachodu i zachodu - zabór pruski, od północnego wschodu i wschodu - zabór rosyjski, od południowego wschodu - zabór austriacki.

Teren u zbiegu Czarnej i Białej Przemszy między Mysłowicami, Sosnowcem i Jaworznem był przez prawie wiek jednym z ważniejszych punktów w tej części Europy. Tu stykały się trzy ówczesne potęgi: Rosja, Austro - Węgry i Prusy. Sąsiadujące z kopalnianym zagłębiem połączenie rzek było także wykorzystywane jako dogodny punkt przeładunku i spławu węgla a nawet snuto plany wybudowania tutaj portu rzecznego o znaczeniu porównywalnym z Dortmundem.



Miejsce to nazwano Trójkątem Trzech Cesarzy i było jedną z największych atrakcji turystycznych na Śląsku. Blisko Trójkąta jest góra, kiedyś Bismarka dziś Kościuszki. Tylko nieliczni starzy Mysłowiczanie pamiętają wciąż o Bismarku. Czasy Trójkata to okres wielkiej świetności Mysłowic, które po Kongresie Wiedeńskim stały się miastem granicznym. Liczba ludności w krótkim czasie zwiększyła się dwudziestokrotnie.


W 1907 roku na Górze Bismarka zbudowano wieżę, zwaną potocznie Pomnikiem Bismarka lub Wieżą Bismarka. Miała ona 20 metrów wysokości i platformę widokową na górze. Wiekie kamienne bloki i grube mury symbolizowały pruską potęgę. Na górę wchodziło się po schodach. Turyści obserwowali jak daleko sięgało panstwo niemieckie. W pogodne dni z wieży można było zobaczyć Kraków, a nawet Tatry. Wszystkich wież Bismarka - o bardzo różnych ksztaltach i z użyciem różnego budulca - zbudowano na terenach obecnej Polski 40 szt. Zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej www.bismarcktuerme.de

Z opowiadań dziadków, którzy byli Mysłowiczanami, wiem że i oni w młodości spacerowali po poromenadzie nad Przemszą, a nawet raz byli na przejażdżce "dampfrem". Z nostalgią wspominali widok z Wieży Bismarka, podobnież zatykał dech w piersiach! Wieża została rozebrana przez władze polskie w 1937 roku, a kamienie z niej zostały wykorzystane przy budowie katowickiej katedry. Dzisiaj na górze, gdzie stała Wieża Bismarka, teren porośnięty jest wysoką trawą oraz lasem brzozowym. Z dawnej wieży stojącej na szczycie góry, pozostały już tylko kamienie rozrzucone na zboczach.

W książce "Historia o Trójkącie Trzech Cesarzy", wydanej w Berlinie w 1913 roku, czytamy, że Trójkąt był atrakcją turystyczną na światową skalę. Zjeżdżali sie tam ludzie z całej Europy. Maszerowali promenadą, po której obu stronach stały kramy. Sprzedawano tu pocztówki z wizerunkiem trzech cesarzy i mnóstwo innych pamiątek.



Mały przegląd wydawanych wówczas pocztówek prezentujemy w pokazie (proszę skorzystać z przycisków małego panelu)


Przy promenadzie było zródełko, z którego woda wypływała z pyska mosiężnego lwa. Legenda mówi, że w tym miejscu spotkali się właśnie ci trzej cesarze i pili wodę ze złotych kubków. Dalej był cały kompleks restauracji i bufetów nazwany Ogrodem Trzech Cesarzy, grała muzyka, były podesty do tańca, śpiewały chóry. W roku 1913 było w Mysłowicach 110 restauracji, a obecnie jest ich może 6. Ludzie kąpali się w Przemszy, łowili ryby. Teren przy Trójkącie był ozdobą miasta, miejscem wypoczynku wszystkich z okolicy. Mimo, że po pierwszej wojnie światowej granica oddalila sie od Trójkąta, nadal chodziło się tam na spacery, a dzieci zimą zjeżdżały z góry na nartach.

Całkowicie z drewna zbudowany most o dlugości ok. 240m, łączył Mysłowice (Niemcy) z Modrzejowem (Rosja).
Spinał on obydwa brzegi granicznej rzeki Przemszy służąc jako przejście graniczne dla do ruchu pieszego i kolowego z obydwu sąsiedzkich krajów. Na jesień, przekraczajły ten most ogromne stada gęsi (czasami do 100 000 sztuk dziennie). W gęsim marszu poprzez ulice miasta (w którym kierunku?) defilowały aż do załadunku na wagony kolejowe. Na moście znajdował się rosyjski posterunek graniczny.

Ta niegdysiejsza granica do dziś dzieli ludzi mieszkających w jednym państwie. Mieszkańcy zachodniej strony Przemszy to dla pozostałych "Ślonzoki" albo "hanysy". Mieszkańcy pogranicza dawnego zaboru rosyjskiego to dla mieszkańców Śląska "gorole" (mówi się tak obecnie o mieszkańcach Zagłębia Dąbrowskiego - nazwa powstała pod koniec XIX wieku z podzielonej między dwa zabory historycznej Małopolski). Mieszkańcy Jaworzna to już "krakusy", natomiast dla tych dwóch obszarów mieszkańcy zachodniej strony rzeki to prawie "Niemcy". Do tego fakt pozostawania w jednym województwie, które nazwano "śląskim", więc w domyśle zamieszkałym przez Ślązaków, powoduje niechęć tych, którzy mając swoją odrębną kulturę Ślązakami nigdy nie byli. Zamieszanie to pogłębiają rzesze ludzi, którzy przyjechali na tą ziemię pracować w kopalniach (choć nie tylko) i nie bardzo rozumieli różnice między trzema obszarami. Takie jest oficjalne stwierdzenie dotyczące antagonizmów pomiędzy mieszkańcami trzech stykających się tu obszarów. Moim zdaniem jest ono trochę przesadzone, chociaż zapewne jakaś część prawdy w tym jest. Ale trzeba ten problem "wziąć na luzie".

Widok na Białą Przemszę pod mostem w sosnowieckiej dzielnicy Maczki


Oczywiście, o swoim mizernym pochodzeniu z Sosnowca musiałem się sporo nasłuchać od moich śląskich kolegów. Ale przede wszystkim nasłuchałem się kawałów. I własnie na wesoło (chociaż temat to poważny) chciałbym zakończyć artykuł, przytaczając żart o organizowaniu się mniejszości niemieckiej na Śląsku:

Zwierza się Karlik Gustlikowi
- "Wijsz, chciołech sie do tej mniejszości zapisać, ale sie nie zapisza.
- Czymu?
- Nie zapisza sie i już! Tyn przewodniczący nazywo sie Herbert Gorol, Herbert Gorol!! A nie bydzie żodyn gorol hanysa za ciula robił!"

Przepraszam za dosadność. Dziś po Trójkącie pozostały tylko brudna Przemsza, a dawny rosyjski i austriacki zabór łączy stara rura ciepłownicza.

Mirek Rajski



Komentarze
#1 | 5 dnia 13.11.2007 18:19
Mirek!Jak zwykle bardzo mnie zainteresował doskonale przez Ciebie opracowany artykuł .Nie znałem tej historii Trzech Cesarzy i dziękuję za jej przedstawienie na naszym portalu.Rzeka może dzielić, ale także łączyć i dawać zarobić swoimi atrakacjami turystycznymi.Tak jest przecież na Deutsches Eck z pomnikiem Cesarza Wilhelma w Koblencji na połączeniu rzek Mozeli i Renu.Diesiątki tysięcy turystów odwiedza każdego roku to miejsce.Szkoda,że Przemsza utraciła ten statut atrakcji turstycznej.
Pozdrawiam i czekamy na dalsze "perełki" w Twoim wykonaniu.
#2 | Apis dnia 14.11.2007 21:25
Nie od rzeczy będzie dodać, że na materiał ikonograficzny złożyły się także pliki nadesłane przez kilku naszych uzytkowników sprowokowanych tematem naszego październikowego konkursu. Tym sposobem Janusz Fąfara i Marian Krakowiak oraz moja skromna osoba - dorzucili swój udział do artykułu Mirka.
#3 | koj dnia 15.11.2007 09:18
Patrząc na tą mapę na początku artykułu widać jak niedaleko od siebie leży ujście Przemszy i Gliwice z kanałem im.Adolfa Hitlera ( to taki gorzki żart). Połączyć Wisłę z Odrą i Kraków z Wrocławiem...to tak niedaleko...
#4 | Apis dnia 15.11.2007 21:45
Były takie plany, były.... Pisałem o ty w odcinku nr 2 Kanału Odra -Dunaj Wink

www.zegluga.wroclaw.pl/images/dol.jpg
#5 | Janusz Fafara dnia 15.11.2007 22:02
No i jak to się mówi ,, dobrze sprowokować to jakby trafić w szóstkę w totku"
Temat sprowokowany wciaga do dyskusji i przy okazji poszerza wiedzę i pojawiają się coraz to nowe dokumenty.Dziękuję za rozszerzenie tematu o nowe i ciekawe fakty. Dobrze byłoby aby każdy kto ma dodatkowe materialy związane z tekstem dodawał je do publikowanego materiału. I zeby nigdy nie hołdowano zasadzie : Ignoramus et ignorabimus czyli ,,Nie wiemy i nie będziemy wiedzieli. "
#6 | koj dnia 23.11.2007 15:38
Czy dziś byłyby takie działaniar30;r1;Idea budowy kanałów spławnych i portu w Krakowie ogromnie zaabsorbowała ówczesnego pierwszego wiceprezydenta miasta , Juliusza Leo, który uznał ją za świetną sposobność do rozszerzenia terytorium miasta i wiele lat potem już jako prezydent Krakowa pracował nad tym, by myśl tę urzeczywistnić. Już w marcu 1902 roku na jego wniosek nagły Rada Miejska uchwaliła kredyt tymczasowy na pokrycie wydatków związanych z przygotowaniem dokumentacji do budowy kanałów wodnych i portu w Krakowie. Równocześnie Rada Miejska obrała go delegatem do Krajowej Komisji dla Budowy Kanałów, polecając mu obronę interesów Krakowar30;.r1; ( dr Celina Bąk-Koczarska Prezydent Juliusz Leo i jego Wielki Kraków) r30;Dawniej to prezydenci miast to mieli dalekosiężne wizje, a dziś r30;
#7 | bubutm dnia 25.11.2007 19:39
Świetny artykuł oraz zdjęcia , szczególnie 7 od dołu licząc . Pozdrawiam Artur Cool
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 75% [3 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 25% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

Wspieramy
tzs

Dzisiaj jest czwartek
20 wrześ˝nia 2018 roku
Urodziny świętują:
Ireneusz Stawiany 75 d
MARIO
Wszystkiego najlepszego!

36,877,774 odwiedzin łącznie
Użytkowników online: 0 - Gości online: 3
Łącznie użytkowników: 1,884
Najnowszy: Look@SS
Serdecznie witamy!
Powered by PHP-Fusion v.7.02.07. Copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.   PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL | Aerografia | Krismods | Dysnet