Witaj na pokładzie! Zaloguj Rejestracja
Mapa serwisu Redakcja Kontakt Dotacjagreen
Nawigacja
Strona powitalna
Aktualności (News)
Artykuły i felietony
Forum dyskusyjne
Giełda Pracy
Galeria floty
Galeria fotografii
Najnowsze fotki
Najnowsze komentarze
Ostatnio na forum
Najpopularniejsze
Spis treści serwisu

Stany wód:
- Polska
- Niemcy, Austria
- Holandia, Anglia
- Belgia
- Czechy
Sytuacja hydrologiczna
Ostrzeżenia hydrologiczne
Prognoza pogody

Komunikaty nawigacyjne
- Użytkowników szlaków
- RZGW Warszawa
- RZGW Wrocław
- RZGW Szczecin
- RZGW Poznań
- RZGW Gdańsk
- RZGW Kraków

Wyszukaj

Żegluga w malarstwie
Żegluga na znaczkach
Kącik dla najmłodszych
Absolwenci z Brücknera
Stowarzyszenie TŻŚ
Polecane strony
Najnowsze artykuły
Wiślany rejs MS "Col...
Rzeka to życie
Słowa pisane są kotw...
Odrzańska fanaberia
Z Niemiec na Mazury
Stocznie, czyli jak ...
Pchacze produkcji by...
Niech się święci...
Wiadrusowy Ogarek
Żeglarz, narciarz - ...
Sprawujemy patronat
Promujemy




TURYSTYKA WODNA
BAD PISTOLS
Zagłosuj na naszą stronę w rankingu żeglarskim!
Podium
Witryna Dnia PC World Komputer Złota Strona Tygodnia Tygodnika WPROST
PERŁA INTERNETU
Skąd przybywacie
Locations of visitors to this page
Statystyki
Słowo o kotwicy
Gdy tylko człowiek zaczął poruszać się po wodach jakimkolwiek urządzeniem do pływania, zawsze pojawiał sie problem wyhamowania i zatrzymania statków - zwłaszcza płynących w dół rzek - zarówno na postój czy koniec rejsu jak i w celu uniknięcia niebezpieczeństwa. Małe łodzie i tratwy nie stwarzały większych problemów: można było na czas postoju oprzeć się nimi o ląd i przywiązać liną do kamienia, drzewa czy innego stałego i wytrzymałego punktu zaczepienia. Większe i załadowane głębiej jednostki musiały użyć czegoś innego do utrzymania ich w miejscu - zwłaszcza na wodach płynących i niespokojnych. Konieczne było wynalezienie kotwicy czyli ciężarka bądź też przyrządu wbijającego się mocno w dno i utrzymującego statek w miejscu.

Pierwsze kotwice nie były skomplikowanym tworem: często był to opleciony powrozem duży kamień, który wyrzucony za burtę utrzymywał łódź czy tratwę w miejscu. Stopniowo jednak kotwice zaczęły przybierać różne formy a co za tym idzie - zaczęły coraz skuteczniej spełniać rolę, do której zostały przeznaczone.

Nie będę opisywał całej historii kotwicy w dziejach żeglugi morskiej, gdzie służy niemal wyłącznie do powstrzymania dryfu statku i skupię się na jej zastosowaniu na wodach płytszych i płynących. Kotwica ma bowiem na rzekach zastosowanie o wiele szersze niż na morzach: z jej pomocą można nie tylko wyhamować i zatrzymać statek, ale także wykonać niektóre manewry takie jak obrót statku, "napuszczanie się rufą", "wleczenie kotwicy" aby powstrzymać znoszenie, ściąganie z mielizny itp..

Statki bez napędu mechanicznego, płynące samospławem lub holowane przez inne jednostki musiały mieć możliwość szybkiego i pewnego wyhamowania i zatrzymania się. Kotwica była takim hamulcem i od jej pewnego "złapania" i "trzymania" zależało niejednokrotnie bezpieczeństwo załogi i ładunku. Statki z napędem miały większą możliwość hamowania pędnikiem pracującym wstecz, ale do postoju i unikania zagrożeń były również używane kotwice różnych typów.

Kotwica admiralicji została wprowadzona rozkazem Admiralicji Brytyjskiej jako obowiązująca w Brytyjskiej Marynarce Wojennej i stąd jej nazwa. Składa się z trzonu, ramion i poprzeczki. Ta poprzeczka jest dłuższa niż rozstaw ramion i ustawiona prostopadle do nich. Dzięki temu wrzucona do wody kotwica, po osiągnięciu dna i naprężeniu łańcucha obraca się tak, że jedna z łap zagłębia się w dno. Kotwica admiralicji była stosowana powszechnie do końca XIXw. i jest najstarszym typem wśród jeszcze współcześnie używanych kotwic. Została wyparta przez kotwice nazwane umownie patentowymi czyli opatentowanymi przez twórców, od nazwisk których przyjęły się ich późniejsze nazwy (np. Halla, Danfortha itp.).

Na rzekach najczęściej stosowana jest po dziś dzień kotwica czterołapowa. Kotwica ta pewnie i szybko zagłębia się w dno i bardzo mocno trzyma. Czasem od razu złapie tak mocno, że może nawet dojść do zerwania liny lub łańcucha kotwicznego. Z tego względu do jej podniesienia z dna konieczna jest tzw. boberlina (zrywka) przymocowana do jednej z łap i wyrywająca kotwicę z dna, gdyż niemal niemożliwe jest wyciągnięcie tej kotwicy za łańcuch kotwiczny. Zarzucone (a zwłaszcza zerwane) kotwice czterołapowe stanowią niebezpieczną przeszkodę dla innych statków. Przy tych kotwicach istniał wymóg przyczepiania bojki (boberka) oznaczającej miejsce jej zalegania na dnie.

Wadą kotwic admiralicji i czterołapowych jest niemożliwość wsunięcia ich trzonów w kanał łańcucha kotwicznego (kluzę), a łap w wyprofilowane zagłębienie burty czy rufy a więc konieczność podwieszania ich na żurawikach, bukszprytach itp. oraz fakt, że zgubione, zerwane kotwice stanowią na płytkich wodach zagrożenie przebicia poszycia statku, który na taką kotwicę z impetem wpłynie.

Wolne od wad o których mowa wyżej są kotwice patentowe. Trzon i ramiona kotwicy patentowej to odrębne części połączone ze sobą za pomocą osi. Ramiona mogą wychylać się w obie strony o ok 45 stopni. Gdy kotwica taka dotknie dna, trzon jej pada na płask, a łańcuch pociągając go powoduje wbicie się łap w dno. Kotwica zerwana, zgubiona układa się płasko na dnie i nie stanowi przeszkody dla statków takiej jak kotwica czterołapowa. Ponadto trzon wyciągniętej "na pokład" kotwicy chowa się w kluzie, a jej łapy układają się przy kadłubie statku bądź w specjalnie wyprofilowanych wnękach.

Wszystkie odmiany kotwic patentowych zbudowane są na tej samej zasadzie. Różnią się głównie sposobem ruchomego połączenia ramion z trzonem. Kotwice Halla są bardzo rozpowszechnione we flocie śródlądowej i są obecne np. na statkach typu BM500.

W artykule o historii TŻŚ wspomniałem o badaniach, jakie prowadził inż. Śladkowski nad nowym typem kotwicy, która charakteryzowała się dobrymi parametrami i weszła na wyposażenie pchaczy typu Bizon. Jej charakterystyczny kształt jest dobrze znany wszystkim pływającym na rzekach.

Kotwicę opatentowano jednak gdzie indziej i jest obecnie bardzo rozpowszechniona na śródlądowych statkach całej Europy. Jej zaletą jest fakt, że jest dość lekka bo może być konstrukcją spawaną (nie odlewem czy odkuwką), a mimo to zapewnia bardzo dobre zagłębianie się w dno i dużą siłę trzymania statku.

kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski

Komentarze
#1 | multinet2000 dnia 12.04.2007
Dzięki Andrzeju za przypomnienie zapomianej już wiedzy /mówię o nazewnictwie/ .Wróciła wiedza jak za dotknięciem zaczarowanej różczki.Potwierdza się to,że "tego" się nie zapomina jak jazdy na rowerze:D
#2 | Szafranek dnia 19.04.2007
Przeglądjąc te kotwice jakie umieściłeś tu w tym artykule brakuje mi jeszcze jednej mieszczącej na Osobowicach ta dopiero trzymała za kieszenie po wypłacie w Domu Marynarza:D
#3 | Apis dnia 21.05.2007
Znam też kotwice, które nie były cztero- ani dwułapowe lecz dwunożne ;)
Też dobrze (się nas) trzymały....
#4 | philip dnia 14.07.2007
Bardzo ciekawe. Badania zaczepności kotwic, chyba jako jedyne przeprowadzone dla jednostek śródlądowych były robione we Wrocławiu, nazwiska w tej chwili nie pamiętam natomiast posiadam raport z tych badań; były prowadzone po kątem produkcji kotwic dla BM-500. Ich chyba jedynym skutkiem była norma branżowa na kotwice szerokołapowe o podwyższonej sile przyczepności, spawane z trzonami kutymi lub lanymi, produkcja według tej normy była prowadzona w Kożlu i Płocku.
Pozdrawiam
#5 | Wojciech Rytter dnia 28.10.2009
Bardzo ciekawe i pouczajace.Dzieki Panu,moi przyjaciele i ja poznalismy ,jakze wazny element wyposazenia statku.Gratulacje.Serdecznie pozdrawiam.W.Rytter.
#6 | dziadek1077 dnia 27.05.2010
co do hamulca awaryjnego, może czytaliście Panowie "Znaczy Kapitan" kiedy kpt. Stankiewicz miał się zatrzymać w określonym (pod publikę) miejscu i nie dało się wyhamować silnikiem. Zatrzymanie kawaleryjskie (rzucając kotwice) przy wtórze lekkiej paniki zgromadzonej gawiedzi... Polecam

pozdrawiam,
Andrzej
#7 | Blues-66 dnia 31.05.2010
"Znaczy kapitan" - jedna z moich ulubionych książek. I o samym Burchardzie warto by książkę napisać.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Brak oceny]
Dobre Dobre 0% [Brak oceny]
Średnie Średnie 0% [Brak oceny]
Słabe Słabe 0% [Brak oceny]

Nasi partnerzy

Oficjalny serwis internetowy
polskiej żeglugi śródlądowej
redagowany przez

pod patronatem Stowarzyszenia
'Teraz Odra' i Związku Polskich
Armatorów Śródlądowych
oraz rekomendowany przez
instytucje związane z edukacją
i bezpieczeństwem żeglugi
teraz odra zpas
uzs MI
bakista
Praca z Jobrapido

Shipbroker
Imieniny:
Urodziny obchodzi:
P2J
Ostatnio na wachcie
Apis00:45:17
mkrakowiak7401:02:22
Skipper01:11:26
Misiordon01:22:27
wojtek72002:09:54
zbychu194902:36:03
DASKO02:41:35
3642803:36:14
Kazimierz04:06:26
Witold04:23:50

Najnowszy członek załogi:
36428
Serdecznie witamy!
Symbole na Twoją łódkę
(kliknij w obrazek aby powiększyć)

Pobierz       Pobierz
Tapeta na pulpit
(otwórz, kliknij prawym
wybierz opcję 'ustaw jako tapetę')

Zagłosuj na nasz statek
Zagłosuj na naszą stronę w rankingu żeglarskim!
Hydepark
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

04.09.2010 08:25
Na Podhalu mówią tak: Nie chodzi o to aby go zabić, ino o to aby go osłabić... Smile

04.09.2010 08:10
Drzewo zwalone na drodze jest uprzątnięte natychmiast. Drzewo zwalone na drodze wodnej leży do następnej powodzi. RZGW oraz "Naturyści 2000" to zwykli sabotażyści - ot co!

04.09.2010 07:51
Powinno się złożyć na RZGW doniesienie do prokuratury za umyślne narażenie budowli hydrotechnicznej na uszkodzenie oraz sprowadzanie niebezpieczeństwa w ruchu statków. UŻŚ śpi?

04.09.2010 07:41
Po ostatniej powodzi poniżej mostu w Brzegu przewróciło się olbrzymie drzewo. Leżało tak sobie nieuprzątnięte na główce do dziś. Teraz je rzuci na jaz w Lipkach. Zielony "porządek", psiakrew

04.09.2010 07:39
Kulminacja na Odrze przechodzi przez Brzeg bez sensacji. Stan alarmowy jest przekroczony ale rzeka mieści się w coraz węższym, bo obrzydliwie zapuszczonym przez "gospodarzy" (?) korycie.